Film

Gorzkie święta, czyli recenzja Cichej nocy

on

Rozpoczął się grudzień, więc powoli zaczynamy być bombardowani Mikołajami, Kevinami i ciężarówkami Coca-Coli, a do kin trafiają kolejne odtwórcze, świąteczne komedie romantyczne. W tym roku na szczęście określenie „polski film o świętach” nie odnosi się tylko do kolejnej części Listów do M., ale również do pełnometrażowego debiutu Piotra Domalewskiego.

Głównym bohaterem filmu jest Adam, który po dłuższej nieobecności spowodowanej pracą w Holandii wraca do kraju i tuż przed wigilijną kolacją odwiedza mieszkającą na wsi rodzinę. Wizyta Adama jest jednak spowodowana nie tylko tęsknotą za bliskimi, ale również planami sprzedaży domu po dziadku i zainwestowania zarobionych pieniędzy we własny biznes.

Mimo świątecznej atmosfery i pozornej serdeczności, relacje między członkami rodziny są skomplikowane – naznaczone różnymi decyzjami z przeszłości, pełne z jednej strony rozgoryczenia, z drugiej bezwarunkowej miłości. Bohaterowie chcą dobrze dla siebie i swoich najbliższych, ale nie do końca wiedzą, jak to osiągnąć. Postacie mają różne wizje szczęśliwej przyszłości, ale to właśnie niepewność co do słuszności własnych wyborów (czy to obecnych, czy przeszłych) jest głównym tematem filmu. Adam stara się ten schemat przełamać, przychodzi z konkretnym planem i sporą dozą odwagi, wydaje się, że jego pomysłowi nie brakuje potencjału.

Recenzja filmu Cicha noc

Kiedyś już widzieliśmy polski komediodramat, którego tłem jest uroczystość celebrowana gdzieś na głębokiej prowincji. Na szczęście już po kilku minutach okazuje się, że Piotr Domalewski miał zupełnie inną wizję i Cicha noc nie sili się na bycie drugim Weselem. Jasne, przedstawiona w filmie wieś jest przaśna, dziadek lubi walnąć kielicha, a siostra Adama to Karyna rodem z internetowych memów, ale zarówno motywacje bohaterów jak i oni sami są wystarczająco wielowymiarowi, by im współczuć i kibicować. Cichej nocy udała się rzadka sztuka zaangażowania widza od samego początku przy bardzo powolnej narracji – dzieje się tu bardzo niewiele, ale mamy poczucie, że każdy kolejny pozornie mało posuwający fabułę do przodu dialog dokłada swoją cegiełkę, dzięki której coraz bardziej wczuwamy się w świat przedstawiony i coraz lepiej go rozumiemy.

Wydatnie pomaga w tym doskonała obsada – o ile Arkadiusz Jakubik czy Dawid Ogrodnik zdążyli już przyzwyczaić widownię do bezbłędnych występów, tak w Cichej nocy uznanym aktorom nie ustępują mniej popularne twarze. Dzięki dobremu scenariuszowi i umiejętnościom kilkunastoletniej Amelii Tyszkiewicz udało się stworzyć ciekawą postać dziecięcą, która jest pełnoprawną częścią historii, a nie tylko irytującym dodatkiem (serio, to wciąż rzadkość w filmach).

Idźcie na Cichą noc. To film, który zostaje w pamięci na długo i zadaje ważne, uniwersalne pytania, a przy tym unika przesady w jakąkolwiek stronę. Złoty Lew w Gdyni jak najbardziej zasłużony i jestem pewien, że za kilka lat w zestawieniach typu „najlepsze polskie filmy dekady” obraz Piotra Domalewskiego będzie okupował górną część stawki.

 

About Adam Kubaszewski

Założyciel portalu arytmia.eu. Lubi mandarynki, heavy metal i polskie kino. Podobno lingwista.

Recommended for you