Literatura

Nie tylko czarno na białym. Ciekawe wizualnie powieści

on

Powieść jest gatunkiem tak powszechnym, że łatwo o wyobrażenie tego jak powinna ona wyglądać – czarne literki na białym tle, od lewej do prawej, z opcjonalnym podziałem na rozdziały. Wszystko czysto, prosto i przejrzyście.

A jednak nie zawsze. Przed nami kilka powieści, które wyglądają inaczej. I nie, nie będzie tutaj oceniania książki po okładce. Nie będzie też przeglądu graphic novels ani najpiękniejszych książkowych ilustracji. Poniżej lista powieści, w których celowo zastosowano niecodzienny układ graficzny i eksperymentowano z formą.

Życie i myśli JW. Pana Tristrama Shandy – powieść angielskiego pisarza Laurence’a Sterne’a to najwcześniejszy utwór z tych, które pojawiają się na niniejszej liście. Został wydany w drugiej połowie osiemnastego wieku, kiedy powieść wciąż była gatunkiem raczkującym, wyglądającym nieco inaczej niż dzisiaj. Tristram różni się jednak od wielu współczesnych nam, ale także współczesnych sobie powieści: nawet wtedy była to powieść wyjątkowo eksperymentalna, między innymi właśnie dzięki nietypowym zabiegom graficznym. Czego tam nie ma – pojawiają się wcięcia w tekście, nagłe puste strony, rozdziały długie na dwa-trzy wersy lub niemające wcale tekstu, nieoczekiwane esy floresy, a nawet zaproszenie od narratora, aby czytelnik na pustej stronie sam sobie narysował pewną postać zgodnie z własnym wyobrażeniem. Czyżby Tristram funkcjonował jako activity book zanim to było modne? Na Tristrama warto chociażby zerknąć. Pełno w nim humorystycznych literackich gierek, które narrator kieruje do czytelnika, tak jakby Tristram był powieścią postmodernistyczną – a przecież został on napisany na wiele lat przed powstaniem tego terminu.

Życie i myśli JW. Pana Tristrama Shandy


S
. – pod tym prostym tytułem kryje się wspólny projekt Douga Dorsta i reżysera J.J. Abramsa. S. zawiera w sobie powieść Ship of Theseus napisaną przez fikcyjnego autora. Na marginesach tekstu fikcyjni czytelnicy i zarazem bohaterowie S. – dwoje studentów – zostawiają swoje notatki. Książka prowadzi nas przez ich proces czytelniczy, dokłada ciekawą intrygę ujawnianą na marginesach poplamionych tuszem notatek, dorzuca fikcyjną listę wypożyczeń z równie fikcyjnej biblioteki, a nawet dodatkowe materiały zostawione między kartkami powieści. W efekcie S. to fascynująca powieść szkatułkowa, która zwraca uwagę na sam proces czytania i związaną z nim przyjemność. Niestety, nie wydano jej jeszcze po polsku.

Dom z liści Marka Z. Danielewskiego, niedawno opublikowany w polskim tłumaczeniu, jest jedną z najbardziej nietuzinkowych książek, o jakich słyszałam, i tak jak S. w pewnym sensie jest to książka o książce: główny bohater znajduje manuskrypt, do którego dodaje przypisy i adnotacje. Pozwala to na eksperymenty z formą Domu z liści, takie jak –  na przykład – nagłe zmiany koloru czcionki i „pocięte” fragmenty tekstu, przez które trzeba przedzierać się, obracając książkę na bok. Może temu towarzyszyć zachwyt nad geniuszem autora albo zniechęcenie i podręczny zestaw przekleństw, kiedy wymachiwanie książką wcale nie zbliża nas do zrozumienia powieści, a skutkuje tylko tym, że rozlaliśmy przypadkiem kawę. Budowa Domu z liści sprawia, że czytanie jest jednocześnie niesamowicie frustrujące, ale też fascynujące. Bardzo pomaga tutaj arcyciekawa fabuła, która łączy ze sobą romans, satyrę i horror. Zdecydowanie nie jest to historia, która prowadzi czytelnika za rękę, a bez  wzmożonej czujności sprowadzi go  wręcz na manowce.

Kino krótkich filmów


Słownik chazarski –
powieść Milorada Pavicia z 1984 roku do słownika nawiązuje nie tylko tytułem, ale też budową: składają się na nią wpisy tworzące kompendium wiedzy o Chazarach wraz z systemem odnośników. Nawet pobieżne przekartkowanie tej książki ujawnia to podobieństwo. Książka rzeczywiście może funkcjonować jako (pełen fikcji) słownik, nie tylko na poziomie wizualnym – mimo że powieść faktycznie opowiada pewną historię, jej budowa pozwala na czytanie poszczególnych wpisów słownikowych wyrywkowo, a nie tradycyjnie, od deski do deski. Wydarzenia opisane w Słowniku są fikcyjne, ale encyklopedyczna budowa nadaje powieści złudne wrażenie naukowości. Słownik wyszedł w dwóch tomach – w edycji żeńskiej i męskiej. Obie wersje różnią się tylko pojedynczym akapitem, który jest jednak kluczowy w ich interpretacji. Bez obaw – czytanie takiego słownika wcale nie jest żmudne.

Kino krótkich filmów autorstwa Marka Stokowskiego jest jedyną polską powieścią na tej liście. Budowa Kina… nawiązuje do tytułu: główna opowieść przetykana jest krótkimi humoreskami opowiadanymi przez narratora. Jego urokliwe historie są „wyświetlane” jak krótkie seanse w kinie: biały druk na czarnym tle sprawia, że na moment przenosimy się razem z bohaterami powieści w wyobrażoną kinową ciemność. Humoreski doskonale funkcjonują też osobno, bez towarzyszącej im większej opowieści, i właśnie w takiej formie zostały niedawno przeczytane w radiowej Trójce przez Zbigniewa Zamachowskiego. Ta zmiana medium sprawia, że możemy zamknąć oczy i wsłuchać się w historie tak samo, jak robiły to powieściowe postaci.

About Katarzyna Piękoś

Kiedy miała osiem lat, chciała zostać książką. Nie udało się i została anglistką z zamiłowaniem do dobrej literatury. Lubi chodzić po górach i słuchać metalu, ale nigdy jednocześnie. Miała życie, dopóki nie zaczęła uczyć się fińskiego.

Recommended for you