Film

Od narkomana do Ironmana. Recenzja filmu Najlepszy

on

Kiedy dziesięć lat temu stawałem do zawodów triathlonowych, za każdym razem słyszałem w tle głos tajemniczego człowieka, który z zapałem opowiadał historię tej dyscypliny w Polsce. Nerwowi ludzie czekający na syrenę startową pytali, kim właściwie jest ten gość i po co tak dużo opowiada, przecież i tak nikt go nie słucha! Bardziej doświadczeni odpowiadali: „to Jerzy Górski, mistrz świata w podwójnym Ironmanie”.

Do 2012 roku triathlon był w Polsce bardzo niszową dyscypliną, pomimo tego, że mieliśmy wielu wspaniałych zawodników. Mistrzostwa z udziałem 200 osób uważane były za ogromne, sponsorów było mało, a nagrody symboliczne. Rok 2012 okazał się jednak dla tej dyscypliny momentem przełomowym, gdyż wtedy za sprawą byłego trenera kadry narodowej, Piotra Nettera, do udziału w mistrzostwach Polski w Suszu na dystansie Ironman i ½ Ironman zaproszeni zostali celebryci: Piotr Adamczyk, Tomasz Karolak, Bartłomiej Topa oraz Łukasz Grass, którzy hipotetycznie mieli ciężko trenować do tego wydarzenia przez cały rok. Jednak głównym zadaniem tych osób było regularne pojawianie się w programach śniadaniowych i promowanie triathlonu jako dyscypliny, w której zwykły Kowalski może stanąć w szranki z gwiazdą ekranu. Kampania promocyjna zadziałała. Obecnie triathlon uważany jest za sport elitarny, a na coraz bardziej liczne zawody przyjeżdżają setki amatorów ze swoim drogim sprzętem. Nic więc dziwnego, że na fali popularności dyscypliny prędzej czy później musiał powstać podobny film.

Najlepszy - recenzja filmu | arytmia.eu

Zadania podjął się Łukasz Palkowski, znany przede wszystkim z niesamowitej produkcji Bogowie (2014). Co ciekawe, równolegle z filmem powstawała fabularyzowana biografia Jerzego Górskiego autorstwa Łukasza Grassa. W obu dziełach dokładnie ukazano sylwetkę sportowca, o którym do niedawna wiedziałem tylko tyle, że był mistrzem świata w podwójnym Ironmanie. A to tylko czubek góry lodowej.

Jerzego Górskiego (Jakub Gierszał) widz poznaje w 1978 roku, kiedy w towarzystwie swojej nowej dziewczyny Grażyny (Anna Próchniak), okrada legnickie apteki z leków. Młodzi są hipisami z fryzur, a punkami z zamiłowania: lubią głośną muzykę, silne wrażenia i igraszki z policją. Wtedy też zaczyna się ich przygoda z heroiną, gdyż jak twierdzi przyjaciel Jerzego, wszyscy inteligentni ludzie biorą narkotyki i to dzięki nim są tacy mądrzy. Niestety, kilka lat później okazuje się, że Andrzej (Mateusz Kościuszkiewicz) nie miał racji: wraz z Jurkiem i ciężarną Grażyną stają się ludzkimi wrakami bez pracy, perspektyw i nadziei. Po śmierci przyjaciela i zakazie zbliżania się do dziewczyny nałożonym na Jurka przez jej ojca, chłopak postanawia zmienić się i podjąć walkę o swoją przyszłość. W tym celu udaje się na odwyk, gdzie przypomina sobie o swojej młodzieńczej pasji – sporcie.

Najlepszy - recenzja filmu | arytmia.eu
Historia jest niezwykle ciekawa, porywająca i inspirująca. Podjęcie nierównej walki ze strasznym nałogiem opłaca się. Jerzy powoli zaczyna stawiać kroki ku wyzdrowieniu i zdobyciu tego, co dla zwykłego śmiertelnika jest niewyobrażalne: wygrania podwójnego Ironmana (7,6 km pływania, 360 km roweru, 84 km biegu). Momentami przypominał mi się mój młodzieńczy idol, Lance Armstrong, który pomimo wycieńczenia walką z rakiem, siedmiokrotnie zwyciężył w wyścigu kolarskim Tour de France. Myślę, że tak jak dawniej kolarz, pan Jerzy Górski może być dziś przykładem i nadzieją dla osób zmagających się z podobnymi trudnościami. Cóż, w jego przypadku przynajmniej od początku było wiadomo, że nie stronił od igieł.

Szczególne uznanie należy się Jakubowi Gierszałowi za świetne odegranie narkomana i sportowca w jednym filmie. Aktor był bardzo przekonujący w obu rolach, choć chyba lepiej odnalazł się w pierwszej z nich. Możliwe, iż takie wrażenie spotęgowane było bardzo dobrą charakteryzacją, która sprawiała, że Gierszał wyglądał momentami naprawdę odpychająco, a odór rozkładającego się za życia ciała aż bił z ekranu. Niejednokrotnie w czasie seansu ogarniało mnie obrzydzenie do głównego bohatera i zastanawiałem się nad tym, jak czuł się prawdziwy Jerzy Górski, kiedy patrzył na swoje młodzieńcze życie z perspektywy trzeciej osoby. Świetnie wypadły dialogi Jerzego ze swoim narkomańskim alter ego w lustrze, dzięki którym widz miał możliwość zajrzenia w psychikę bohatera. To, co szczególnie podobało mi się w części sportowej, to fakt, że Jakub Gierszał naprawdę potrafi pływać. Z pozoru może wydawać się to nieistotnym szczegółem, ale w wielu filmach zdarza się, że aktor grający sportowca ledwo unosi się na wodzie. Co gorsza zmuszany jest on wtedy przez reżysera do pływania motylkiem, który jest niezwykle trudnym stylem. Efekt wygląda komicznie. Na szczęście Gierszał przez cały czas pływa przyzwoitym kraulem, którego, jak przyznaje, uczył się przez trzy miesiące specjalnie do tej roli.

Najlepszy - recenzja filmu | arytmia.eu

Pozostali aktorzy nie mieli zbyt wiele możliwości na wykazanie się swoim kunsztem, jako że przypadły im dość proste postacie drugoplanowe. Swą rolę dobrze wypełnił Adam Woronowicz, który wcielił się w zdesperowanego ojca, na próżno próbującego odstraszyć chłopaka sprowadzającego jego córkę na złą drogę. Nieźle zagrał Arkadiusz Jakubik, bez którego obecnie nie kręci się chyba dobrych polskich produkcji. Nie można także nic zarzucić Annie Próchniak i Kamili Kamińskiej, które przyzwoicie zagrały partnerki Jerzego. Szkoda jednak, że druga z pań nie miała okazji bardziej rozwinąć skrzydeł, gdyż jej rola sprowadzała się przede wszystkim do bycia aniołem stróżem, który cierpliwie znosi wszystkie wybory głównego bohatera, nawet gdy te zagrażają jego życiu – przez co wypadła dosyć płasko. Podobało mi się też to, że pod koniec filmu na ekranie pojawił się sam Górski. Polecam przyjrzeć się uważnie osobom na mecie, powinniście go dostrzec.

Mam nadzieję, że dzieło Palkowskiego zwiększy popularność triathlonu w Polsce, gdyż jest to naprawdę interesująca dyscyplina. Być może dla niektórych film będzie natchnieniem do podniesienia się z kanapy oraz porzucenia nałogów i prokrastynacji, bo jak widać, nigdy nie jest za późno na zmianę swojego życia. Pamiętajmy jednak, że Jerzy Górski zaczynał od dystansów sprinterskich (0,75 km pływania, 20 km roweru i 5 km biegu) i nie porywajmy się od razu na dystanse ½ Ironman czy dłuższe. Triathlon jest niezwykle wymagającą dyscypliną i nierozważne jego uprawianie może doprowadzić do tragedii.

About Piotr Grylak

Rusycysta i politolog. Lubi pływać, biegać i jeździć na rowerze. Zdolny, ale leniwy.

Recommended for you