Film

Piekło to ludzie. Recenzja filmu Łagodna

on

To jest film o ludziach, o Rosjanach. Ale nie tych zamieszkujących wielkie aglomeracje, takie jak Moskwa czy Petersburg, a o tych, którzy żyją w odosobnieniu, na wsiach, gdzie czas się zatrzymał, a przyszłości nie widać.

Historia Łagodnej (Кроткая) zaczyna się w dniu, kiedy główna, czy raczej tytułowa bohaterka dostaje zawiadomienie, które wywołuje u niej falę niepokoju. Szybko (na tyle, na ile rosyjska konwencja filmotwórcza pozwala) dowiadujemy się, że dotyczy ono paczki, która zamiast dotrzeć do przebywającego w więzieniu męża Łagodnej, wróciła do nadawczyni. Na poczcie nie chcą, czy też nie potrafią wyjaśnić, dlaczego tak się stało, więc kobieta postanawia sprawdzić to u źródła. Wyrusza w podróż do więziennego miasteczka, lecz kiedy w końcu dociera na miejsce, tam także nie chcą przyjąć paczki ani nawet udzielić jakichkolwiek informacji. W kolejnych scenach możemy zobaczyć jak Łagodna bezskutecznie szuka pomocy u coraz to innych ludzi i organizacji, kogokolwiek kto byłby w stanie wyjaśnić, co się stało z jej małżonkiem.

Łagodna (Vasilina Makovtseva) to przykładna rosyjska żona – jest pracowita, troskliwa, czeka na swojego męża, posyłając mu jedzenie, ubrania i papierosy. Jej twarz jest zupełnie kamienna, nie pojawia się na niej uśmiech, w jednym tylko momencie przemyka przestrach. Oczekiwanie na zakończenie wyroku stało się sensem jej życia, który stanął pod znakiem zapytania, gdy paczka wróciła. Trudno nazwać kobietę główną bohaterką sensu stricto, jest ona raczej milczącym przewodnikiem w podróży stopniowo obnażającej prawdziwego głównego bohatera – lud.

Łagodna - recenzja filmu \ arytmia.eu

W swoim filmie Siergiej Łoźnica skupił się na przedstawieniu rosyjskości. Tamtejsi ludzie są z natury dobrzy, pomocni, słynni ze swojej gościnności. Jednak przez warunki w jakich przyszło im żyć stali się obojętni na cudzą krzywdę, wrodzy i agresywni wobec siebie. Znów zaczęło nimi rządzić prawo dżungli, a adekwatnym stało się powiedzenie „człowiek człowiekowi wilkiem” – nikomu nie można ufać. Mieszkańcy miasteczka nauczyli się czerpać korzyści z centralnego punktu, jakim jest więzienie, zarabiając na życie na cudzym nieszczęściu. Miejsce, które odbiera wolność jednym, umożliwia zakup chleba i wódki innym. Rosja jest krajem wielowyznaniowym, a więzienie w końcu stało się kolejną świątynią. Jedynym wspólnym wrogiem jest dyskryminująca wszystkich władza, jednak nawet to nie jest w stanie ich zjednoczyć. Tak długo, jak ludzie będą dehumanizować siebie nawzajem, również władze będą dehumanizować obywateli.

Równocześnie bardzo widoczny jest wpływ historii. Rosjanie kochają swój kraj, a wspomnienie wielkiego imperium sprawia, że każdemu mężczyźnie kręci się łezka w oku, nieważne, czy pamięta te czasy, czy nawet go wtedy nie było na świecie. Lenin jest wciąż żywy w pomnikach, ulicach i sercach tęskniących za dniami, w których każdy miał zapewnioną pracę i „panował porządek”. Z drugiej strony właśnie takie wydarzenia w historii tego kraju sprawiły, że silna, autorytarna władza jest wpisana w tamtejszą mentalność. Nawet organizacje prodemokratyczne są w takich okolicznościach bezsilne i same się zmagają z systemem. Mąż bohaterki mógł zostać przeniesiony do innego ośrodka, wysłany na służbę wojskową, a nawet zabity i żaden przedstawiciel więzienia nie musiał się z tego tłumaczyć – mogli wszystko. Całe miasteczko jest pełne „martwych dusz”, które udają, że żyją, w państwie, które udaje, że się o nie troszczy.

Łagodna - recenzja filmu | arytmia.eu

Produkcja Łoźnicy jest bardzo rosyjska także w swoim wykonaniu – już od pierwszej sceny mamy długie ujęcia znane również z dzieł Zwiagincewa i, przede wszystkim, Tarkowskiego. Takie filmy trzeba nauczyć się oglądać, wymagają one cierpliwości oraz uwagi. To nie jest kino akcji, a portret, który należy kontemplować. Niektóre sceny (dodatkowo spotęgowane przez długość seansu) będą dla widza tak samo męczące jak dla bohaterki. Hiperbole przeplatać się będą z satyrą, ironią i groteską.

Zachwycił mnie obraz społeczeństwa przedstawiony w Łagodnej. Dbałość o szczegóły i autentyzm niektórych scen stworzyły świetną, choć często bardzo dołującą atmosferę. Ostatnie sceny były męczące, ale zapewne takie właśnie było zamierzenie. Dla każdego, kto lubi ambitniejsze kino jest to pozycja obowiązkowa, tak jak dla osób zainteresowanych kulturą naszych wschodnich sąsiadów. Z błędów popełnianych przez społeczeństwo Łoźnicy wszyscy możemy się czegoś nauczyć.

  • 80/100

About Karolina Kędzierska

Z zamiłowania i wykształcenia anglistka, ostatnio również początkująca rusycystka, marząca by pewnego dnia mówić jeszcze po szwedzku. Czarny i czerwony to jej ukochane kolory. W wolnym czasie czyta, ogląda, gra, gotuje i wymachuje kettle’ami. Śpioch i łasuch.

Recommended for you