Literatura

Recenzja książki Ósme życie (dla Brilki) Nino Haratiszwili

on

Osiem rozdziałów o życiu ośmiu członków pewnej gruzińskiej rodziny, cały XX wiek i kilka lat następnego. Najlepsza powieść 2014 roku według Spiegla, napisana po niemiecku przez Nino Haratiszwili urodzoną w Tbilisi, a tworzącą obecnie w Hamburgu. Na potrzeby polskiego wydania Ósme życie podzielono na dwa tomy i można je spokojnie ogłosić podwójnie najlepszą książką tego roku.

Znam takich, którzy nie radząc sobie z trudami pięciomiesięcznego czekania czytali pierwszą część kilka razy. Ja przeczytałam wszystko raz, bo w oryginale. Haratiszwili pisze prostym językiem, nie z braku umiejętności, ale odtwarzając sposób w jaki zwykle przekazywane są rodzinne historie: pozlepiane z rozmów z dziadkami i rodzicami, podsłuchanych sekretów, oficjalnych dokumentów i domysłów. Narratorką jest Niza, siódme życie w rodzinie Jaszi. Ich losy zaczynają się od historii Stasi, tańczącej balet córce cukiernika. Czyta się to trochę jak Conrada, język jest precyzyjny, pozwala pokazać zło i dobro z dystansu, nie ma tu jednak mistycyzmu, wszystko jest praktyczne, ale nie zbyt proste, jak cały XX wiek. Spędziłam nad tą powieścią mnóstwo czasu (między innymi z braku umiejętności) – i muszę powiedzieć, że warto było poświęcić jej prawie pół roku.

Marcin Meller napisał, że to historia opowiedziana z perspektywy kobiet. To prawda, tylko jeden rozdział jest o mężczyźnie: synu Stasi – Kostii. Jednak ta książka jest trochę za duża na półkę „literatura kobieca” czy „saga rodzinna”. Nino, historyczka z wykształcenia, opowiada o upadku swojej rodziny, którego przyczyną nie była jedynie historia, choć od Rosji i Gruzji nie było nigdy ucieczki. Jej narracja wydobywa historie kobiet, które nie miały prawa być wolne, bo zawsze można było wykorzystać przeciwko nim ich płodność. Żeby zniszczyć im życie, wystarczyło, by zaszły w ciążę, kiedy tego nie planowały, albo odebrać im prawo do dziecka, gdy go chciały. Można było też po prostu żelazną ręką trzymać je w domu jako żony i matki, tak, żeby ich jedyną wolnością było kolekcjonowanie czechosłowackich serwisów do kawy. Ósme życie pokazuje jednak, że nie były one jedynymi ofiarami tak zorganizowanego systemu. Bliskość, radość, bycie razem nie było bezpieczne dla nikogo, mężczyźni także zostawali ze swoimi koszmarami zupełnie sami.

Haratiszwili opowiada także o nieprostej emigracji. Sama czuje się w Niemczech dobrze, a książka nie jest pod tym względem autobiograficzna. To raczej przedstawienie najgorszego możliwego scenariusza, podobnego do losów bohaterki Persepolis. Wyjazd z kraju nie czyni człowieka wolnym. Nie sprawia, że zapomina, nawet, gdy bardzo tego chce. Doświadczyły tego Niza, choć tak bardzo potrzebowała nowego życia, i jej cioteczna babka Kitty, emigrantka wbrew woli, która nie mogła nigdy wrócić do domu. W Ósmym życiu są jednak i tacy, którzy potrafią uciekać: pewien wysoki urzędnik ZSRR i Brilka. Oni wierzą, że mają skąd i dokąd znikać.

Najciemniejszą postacią książki jest brodzący we krwi Beria. On i Kostia są aktorami pełnego hipokryzji, okrutnego teatru totalitarnej polityki. O ile ten drugi jedynie myśli, że wszystko mu wolno, Beria po prostu to wie – i rzeczywiście robi co mu się podoba. Haratiszwili nie pisze jedynie o tym, jak system niszczy obywateli. Opisuje brud i zniszczenie, jaki pozostawia spotkanie z konkretną osobą, będącą personalizacją władzy i przemocy.

Ósme życie zaczyna się w bogatym domu cukiernika, na gruzińskiej prowincji. Wybuch rewolucji październikowej i wojna sprawiły, że podupadł i zbiedniał, jak cały kraj. Podnosi go małżeństwo siostry Stasi, Kristine z człowiekiem na stanowisku. Tak właśnie rodzina Jaszi dostaje się do świata władzy pełnego przemocy i samotności. Stopniowo relacje między nimi przestaną być rodzinne, choć na zawsze zostaną emocjonalne. Każdy z nich będzie próbował oderwać się, żyć dla siebie, ale nikomu się to nie uda. Aż do Brilki, która być może jako jedyna będzie umiała uciekać.

Pierwszy tom Ósmego życia można do końca listopada przeczytać za darmo w ramach akcji Czytaj PLWoblinku.

Na plus:
+ rozbudowany, głęboki obraz XX wieku
+ psychologicznie wiarygodne postacie, każda z własnym rozumieniem życia
+ ważny głos o wpływie wielkiej historii na jednostki
+ pozwala poznać najnowsze losy Gruzji
+ jedna z wielkich współczesnych powieści

Na minus:
– momentami bardzo smutna

About Agnieszka "Fushikoma" Czoska

Typowy mól książkowy. Czyta po polsku, angielsku, niemiecku i ukraińsku, bardzo chciałaby jeszcze po francusku. Ostatnio jej ulubieni autorzy to Zadie Smith, Serhij Żadan, Jurij Andruchowycz, Amos Oz, Łukasz Orbitowski… Lubi komiksy, na przykład Sagę, Wytches, rzeczy Alison Bechdel czy Inio Asano. Jak ma czas, ogląda europejskie filmy i anime. Recenzuje jeszcze dla bloga Nie Tylko Gry (nietylkogry.pl), czasem pisze do Fabulariów (fabularie.pl).

Recommended for you