Literatura

Sens podróżowania, także w głąb siebie. Recenzja Nocy ognia Erica-Emmanuela Schmitta

on

Moje pierwsze i do niedawna jedyne spotkanie ze Schmittem miało miejsce jeszcze w gimnazjum. Autor wdarł się w moje spokojne nastoletnie życie z książką Oskar i Pani Róża. Pamiętam tę historię i wielkie emocje, które we mnie wywołała do dziś, chociaż od okresu gimnazjalnego już sporo czasu upłynęło… Przez długie lata obiecywałam sobie, że do Schmitta wrócę. Wydawał coraz to nowsze powieści, a ja mimo to zawsze spychałam go gdzieś na dalszy plan. Aż do pewnego grudniowego poranka, kiedy to autor na nowo zagościł w moim domu z powieścią Noc ognia. Czy powrót po latach był udany? W połowie tak.

Przez większość książki zastanawiałam się, o czym tak naprawdę jest ta historia, do której autor zrobił tak niezwykle długi wstęp. Schmitt przedstawił nam samego siebie, swoją wyprawę na pustynię i przeżycia jej towarzyszące. Dopiero pod koniec zrozumiałam, co autor chciał nam przekazać, nie bezpośrednio, ale poprzez stosowanie wielu metafor, opisywaniu przyrody, jej zjawisk i zachowań ludzkich. Wyjaśnieniem całej historii był dla mnie jednak epilog, dzięki któremu zmieniłam trochę sposób patrzenia na tę książkę.

Eric-Emmanuel Schmitt – filozof, którego źródłem poznania była nauka. Niewierzący w Boga. Racjonalnie podchodzący do świata. Jednak pewna noc na pustyni zmienia jego życie na zawsze. Przemiana duchowa, która się w nim dokonała wzbogaciła jego dotychczasową egzystencję i pozwoliła spojrzeć na otaczającą rzeczywistość innym okiem. Autor, który wcześniej nie zdawał sobie sprawy z tego, że życie powinno cieszyć zwraca nam uwagę jak ważne jest, aby nie zatracić się w pogoni za pieniędzmi, dobrami materialnym czy nawet karierą.

„W każdym razie często żyłem, nie uświadamiając sobie, że żyję, myląc nadmierną aktywność z radością bycia. Tak, bardziej się krzątałem niż cieszyłem. Obciążyłem się problemami, zaniedbując delektowanie się zwyczajnym skarbem, życiem.”

Przyzwyczajamy się do wygód, do rutyny, obowiązków, nie zwracając uwagi na to, jak świat może nas zadziwiać, oczywiście pozytywnie. Fascynować. Sprawiać radość, chociażby tę najmniejszą. Wzbudzać zachwyt i inspirować.

„Na ziemi nie brak okazji do zadziwienia się, brak natomiast zadziwionych.”

Książka porusza tematykę wiary. Ale czy wiary w jedynego boga? Ukazuje kwestie nawrócenia, uwierzenia i przeżywania. Odsuwając zagadnienia religijne na bok, jeden cytat wydał mi się w dzisiejszym świecie niezwykle trafny:

„W naszym stuleciu, w którym jak dawniej, zabija się w imię Boga, ważne jest, żeby nie mieszać wierzących z hipokrytami: przyjaciółmi Boga są ci, którzy Go szukają, nie ci, którzy mówią w Jego imieniu, utrzymując, że go znaleźli.”

Jeśli oceniać warsztat pisarski, to zmęczyły mnie w pewnym stopniu długie opisy przyrody, krajobrazu, zjawisk, które czasami były aż nadto obrazowe i „wymyślne”.

„[…] pokazywał mi muzykalne urwiska zbudowane z fonolitów i ryolitów zastygłych w postaci ogromnych organów: niespodziewanie uświadamiałem sobie, że czyham na ich drgania, marząc, żeby wiatr zadął ów gigantyczny instrument i zagrał nam melodię na jego piszczałkach, utwór Bacha czy Brucknera…”

Podsumowując, Schmitt porusza tematy ponadczasowe. Problemy, o których opowiada, dotyczyły naszych przodków, dotyczą nas i możemy być pewni, że kolejne pokolenia będą borykały się z podobnymi zagadkami ludzkiej duszy. I chociażby z tego powodu warto tę książkę przeczytać. Może jest nieco za bardzo filozoficzna, ale zawiera głębokie przemyślenia autora – jego własne przeżycia. Ironiczny uśmiech na Twojej twarzy, drogi Czytelniku, wzbudzać mogą niezwykle metaforyczne opisy natury, ale rozmyślania o sensie życia wprowadzą Cię z powrotem w świat zadumy. Noc ognia to pozycja na jeden wieczór – zacznij więc rok od Schmitta.

Plusy:

  • ciekawy temat, zagadnienia ponadczasowe
  • trafne spostrzeżenia
  • oryginalne i poetyckie metafory, wyrażenia, sentencje

Minusy:

  • zdecydowanie zbyt „obrazowe” opisy przyrody
  • brak napięcia, oczekiwania na dalsze losy, punktu kulminacyjnego
  • jak dla mnie trochę zbyt filozoficzna, chociaż pewnie taki był zamysł autora-filozofa (jednak do zrozumienia filozofii mi daleko:)

 

About Magda Żelazowska-Sobczyk

Wielka miłośniczka kryminałów. Nie wyobraża sobie życia bez książek i herbaty, najlepiej jednocześnie. Miała plan na życie dopóki nie zaczęła pisać doktoratu. Teraz wie, że nic nie wie, dlatego czyta, żeby się dowiedzieć.