fbpx

Komiks

Początek i koniec. „Batman: Ostatni Rycerz na Ziemi – tom 1.”

on

Scott Snyder jako scenarzysta prawdopodobnie najmocniej zaznaczył się dla Batmana w ostatniej dekadzie, tworząc na nowo jego historię w linii wydawniczej New 52 (lub jak kto woli Nowe DC comics) czy rozbudowując wszechświat DC w epicko szalonym Batman: Metal. Wraz z powstaniem linii wydawniczej DC Black Label, która przedstawia bardziej autorskie, zamknięte historie dla dorosłych czytelników, tworzy niejako alternatywne złe zakończenie dla swojej wcześniejszej serii pod tytułem Batman: Ostatni Rycerz na Ziemi.

Początek zapowiada mało oryginalną historię, którą czytelnicy Batmana mogą kojarzyć z innymi tego typu, dość szybko jednak zmienia ton, przenosząc się do świata zniszczonego przez… właściwie przez co? Bruce pospiesznie przywdziewa nowy kostium Batmana, próbując zrozumieć jak to się stało, że mimo upływu lat dalej pozostał młody. Chcąc rozwikłać tę zagadkę, nadal ma w pamięci pewną inną, niedokończoną sprawę. Dość szybko w samotnej wędrówce znajduje… zamkniętą w kapsule głowę Jokera, która w dodatku jest równie świadoma jak zawsze. A jako że głowa nie może za wiele zdziałać, Batman zabiera go ze sobą, mając nadzieję, że czegoś się dowie.

Snyder w dużej mierze czerpie ze swojego “batmanowego” dorobku z New 52 za sprawą licznych nawiązań. Wyraźnie wskazuje, że nie jest to historia dla nowych czytelników, choć nawet oni mogą się całkiem dobrze bawić, kojarząc poszczególne postacie, które pojawiają się w nieco zmienionych wersjach. Historie Snydera często cechują się grą o dużą stawkę, także tutaj Batman musi nie tylko dowiedzieć się prawdy o świecie, ale z racji swojego idealizmu powalczyć też o lepsze jutro.

Nie każdy musi być fanem takich klimatów, ale granice zarówno śmiertelnej powagi, jak i sporej ilości pulpy są odpowiednio zbalansowane. Bawi przede wszystkim Joker, co chwila starający się rozładować sytuację albo zwyczajnie irytować samego Batmana, rzucając czasem żarty związane z wcześniejszymi występami Nietoperza, np. z serialu aktorskiego z lat 60. Do tego ostatniego nawiązania nieco giną w polskim tłumaczeniu, choć tłumacz przez większość czasu wykonuje tu dobrą robotę. 

Kolejnym łącznikiem Snydera z wcześniejszym dorobkiem jest ponowna współpraca z Gregiem Capullo, z którym mocno zaznaczył się jako duet, tworząc serie wspomniane na początku. Tutaj również nie można mieć wiele do zarzucenia. Kreska Capullo jak zwykle cieszy oko, kreując charakterystyczne, szczegółowe i niesamowicie dynamiczne kadry.

Koniec końców, Snyder stworzył już dla Batmana nowy początek, jak również zakończenie, co może wzbudzać podejrzenia, że potajemnie kreśli własne uniwersum, jak to niegdyś uczynił Frank Miller po swoim Powrocie Mrocznego Rycerza (choć wielu woli, by wszystko stanęło wyłącznie na tym albumie). Obojętnie w którą stronę to wszystko pójdzie, Ostatni Rycerz na Ziemi ucieszy szczególnie fanów duetu scenarzysty i rysownika. Choć historia potrafi wciągnąć, kilka jej elementów wydaje się za bardzo naciąganych, a i klimat postapokalipsy nieco ulatnia się w finale. Snyder nie wywraca też tropów do góry nogami, zgodnie z myślą Batmana mówiąc nam, że niezależnie od tego jak bardzo jest źle, musimy walczyć o lepsze jutro.

7/10

Batman: Ostatni rycerz na Ziemi

Batman. Ostatni rycerz na Ziemi - recenzja komiksuScenariusz: Scott Snyder
Rysunki: Greg Capullo 
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 184
Rok wydania: 2019 (oryginał), 2020 (wersja polska)


About Patryk Głażewski

Zafascynowany popkulturą recenzent, a także tłumacz amator. Na boku próbujący różnych projektów, które może kiedyś coś ze sobą przyniosą.

Recommended for you