Film

Nie tylko renifery. Wstęp do kina fińskiego: część pierwsza

on

Kino fińskie często przechodzi w Polsce bez echa, a szkoda, bo historia tamtejszej kinematografii zaczęła się wcześniej niż powstało samo państwo. Jako że Finlandia obchodzi w tym roku stulecie odzyskania niepodległości, tradycja filmu w tym kraju może wydać się całkiem imponująca. I chociaż nie zaprezentujemy ani całościowego obrazu fińskiego kina, ani nawet stu najważniejszych filmów na sto lat istnienia tego kraju, to rozpoczynająca dziś serię fińskich wpisów lista może zachęcić do przeniesienia się na kilka chwil w klimaty północy. Przed nami fińskie dramaty – gorzkie jak kawa, której Finowie piją rocznie najwięcej na świecie i surowe jak tamtejsza natura, a jednocześnie niepozbawione humoru.

Ziemia jest grzeszną pieśnią (1973), reż. Rauni Mollberg – fiński kandydat do Oskara i  filmowa adaptacja powieści o tym samym tytule napisanej przez genialnego dziewiętnastolatka, Timo Mukkę. Film przenosi widza na daleką północ, do Laponii, gdzie rytm życia zdominowany jest przez nieprzejednaną naturę, zimny klimat i długą noc polarną. Obraz wykorzystuje naturalistyczną technikę snucia historii. Dzięki temu wątek głównej bohaterki, dziewiętnastolatki Marrty (Maritta Viitamäki), która związuje się z wędrownym handlarzem reniferów, nabiera surowej erotyki. Film ma ciężki, przytłaczający klimat i zdecydowanie wyrywa widza ze strefy komfortu, pokazując całkowicie odmienny, cykliczny rytm koegzystencji człowieka z naturą.

 

Dom mrocznych motyli (2008), reż. Dome Karukoski –  kolejna oskarowa nominacja i zarazem adaptacja powieści popularnej pisarki współczesnej, Leeny Lander. Juhani (Niilo Syväoja), nastolatek z problemami, trafia do zakładu poprawczego na odludnej wyspie, gdzie musi poradzić sobie i z traumatycznym dzieciństwem i z trudną do zniesienia, pogarszającą się sytuacją na wyspie. W filmie można znaleźć wiele elementów, które kojarzymy z krajami północy – odosobnione miejsca, surową i piękną naturę, skłonność do ciężkich, nieco gorzkich scen. Nie brak tu humoru, przeważa jednak chłodny, ale emocjonujący dramat. Warto obejrzeć choćby ze względu na świetną grę aktorską – główni bohaterowie rzeczywiście wypadają fantastycznie, o ile tylko przymkniemy oko na to, że w rolę protagonisty-czternastolatka wciela się aktor, któremu znacznie bliżej do dwudziestki.

Zakazane owoce (2009), reż. Dome Karukoski – opowieść o dwóch dziewczynach, które opuszczają konserwatywną społeczność protestanckiego ruchu religijnego, laestadianizmu, aby po raz pierwszy poznać smak wielkiego miasta – Helsinek, w których łatwo złamać zasady religijnej społeczności. Film jednak nie moralizuje otwarcie, a zmiana otoczenia stanowi tło dla ukazanego w filmie rozwoju psychologicznego obu dziewcząt, które inaczej reagują  na nową sytuację. Zakazane owoce przedstawiają uniwersalną historię ze specyficznym fińskim tłem. Duży plus za bardzo charakterystyczne zdjęcia.

 

Droga na północ (2012), reż. Mika Kaurismäki – komediodramat opowiadający historię znanego pianisty Timo (Samuli Edelmann), którego poukładane z pozoru życie wywraca się do góry nogami wraz z pojawieniem się ojca. Zetknięcie dwóch zupełnie odmiennych światów, obyczajów, norm i charakterów jest na początku bardzo bolesne. Jednak z biegiem czasu ojciec i syn odnajdują wspólny język i stopniowo poznają się nawzajem. Wspaniała historia opowiedziana z niezwykłym humorem – film niewątpliwie zapewni niezapomniane emocje, zarówno wzruszenia jak i dużą dawkę śmiechu.

 

Szermierz (2015), reż. Klaus Härö –  kolejny fiński kandydat do Oskara, tym razem z zeszłego roku. Trudno spodziewać się po nim jednak typowego fińskiego krajobrazu: główny bohater to Estończyk o imieniu Endel (Märt Avandi), a akcja dzieje się w powojennym ZSRR. Tytułowy szermierz zjawia się w rodzinnych stronach, uciekając na odludzie z powodu swojej politycznie niepoprawnej przeszłości. Zdegradowany do roli wuefisty w biednej szkole Endel stopniowo odnajduje się w nowej roli, ucząc dzieci szermierki. Sprawy jednak komplikują się, kiedy jego przeszłość wychodzi na jaw. Scenariusz oferuje spójną historię, która świetnie gra stopniowo budowanym napięciem. Märt Avandi jest fenomenalny w tytułowej roli – gra z cichym zaangażowaniem, które świetnie wpisuje się w szary, ale zdecydowanie nie bezbarwny klimat filmu.

Olli Mäki. Najszczęśliwszy dzień jego życia (2016) – reż. Juho Kuosmanen – biograficzny film wyświetlony podczas festiwalu filmowego w Cannes oraz nominowany do Oskara. Akcja rozgrywa się w 1982 roku, gdy fiński bokser, Olli Maki (Jarkko Lahti), przygotowuje się do przełomowej w jego karierze walki. Ma stanąć w ringu z Davey Moorem i zawalczyć o tytuł mistrza w wadze piórkowej. Przygotowania nie obywają się bez problemów. Olli, wcześniej należący do wagi lekkiej, musi zrzucić zbędne kilogramy w dwa tygodnie. Dodatkowo rośnie presja ze strony mediów i managera, rozpraszając i drażniąc Olliego, zaś jego ukochana Raija go opuszcza. Film nakręcono w wersji czarno-białej, co lepiej oddaje klimat Finlandii lat 60. Mimo iż fabuła nie wyróżnia się wartką akcją, to odznacza się urzekającą melancholią. Obraz jest na wskroś fiński ze swoim spokojem, surowością oraz swobodnym podejściem do ukazywania nagości. Jest tym ciekawszy ze względu na uwypuklenie zwyczajnego życia Olliego Mäki oraz ograniczenie się do kilku tygodni poprzedzających walkę z Moorem.

Współautorkami artykułu są Klaudia Monkiewicz i Magda Żelazowska-Sobczyk.

About Katarzyna Piękoś

Kiedy miała osiem lat, chciała zostać książką. Nie udało się i została anglistką z zamiłowaniem do dobrej literatury. Lubi chodzić po górach i słuchać metalu, ale nigdy jednocześnie. Miała życie, dopóki nie zaczęła uczyć się fińskiego.

Recommended for you