Komiks

Jak wyglądał polski webkomiks 10 lat temu?

on

Polskie środowisko webkomiksowe ma się świetnie. Twórcy już dawno przestali być wyłącznie internetowymi artystami i wypłynęli na szerokie wody, często wydając swoje plansze także w klasycznej, papierowej formie. Najlepszym przykładem takiego sukcesu są Przygody Stasia i Złej Nogi Spella: komiks wydała Kultura Gniewu, a jego twórca wszedł dzięki ComicFury (hosting i platforma komunikacji między komiksiarzami) w międzynarodową współpracę i rysuje The Bloom Saga. Analogowo publikuje niektóre swoje surrealne, sarkastyczne historie także Dem, ale to już w ramach anarchistycznego self-publishingu. Pełen pięknych sucharów KOPS (Komiks o Polskich Superbohaterach) miał edycje papierowe, lecz dużo więcej dzieje się na stronie Macieja „Katera” Zaręby.

Pozostało też kilku twórców wiernych Internetowi. Gravelands Józka Śliwińskiego i Matta Heldweina przeżywają chwilowo kryzys i są dostępne jedynie na Facebooku, ale składają się ze stosunkowo niezależnych epizodów, więc można je tam spokojnie odwiedzać. Oprócz grobów itp. w nowych webkomiksach pojawiają się także słowiańskie demony: na przykład w Slavonice, czy wciąż trochę amatorskich, ale zdumiewająco wciągających Cieniach lasu. Nie brakuje też treści życiowych, a nawet korporacyjnych, wystarczy poczytać Głosy w mojej głowie Macieja Łazowskiego (o którym będzie też dalej). Ciągle pojawiają się też nowe publikacje, chociażby Rogdena Jerzego Łanuszewskiego i Joanny Sępek – historia dziejąca się w mrocznym Krakowie.

Ale żeby do takiego rozkwitu doprowadzić, trzeba było od czegoś zacząć. Około dziesięć lat temu rozpoczął się dynamiczny rozwój polskich webkomiksów – stawały się coraz ciekawsze, coraz bardziej dopieszczone graficznie i przede wszystkim coraz popularniejsze. Trudno wskazać tu jakiś graniczny moment, była to raczej naturalna ewolucja. Poniżej prezentuję kilka produktów, które „wypłynęły” około dekady temu (ramy czasowe są jednak dość luźne, nie ma co się sztucznie ograniczać).

Obrazki zostały pobrane z oficjalnych stron komiksów, chyba że napisano inaczej. Mozaika powyżej to kadry z opisywanych tytułów.

LOSUX

Losux to gigantyczny fenomen i jednocześnie dowód na ogromny postęp, jakiego dokonali twórcy przez ostatnie kilka lat. Tytuł, choć już wtedy był uznawany za wyjątkowo amatorski i brzydki, zyskał wielką popularność i zgromadził wokół siebie liczną i dość specyficzną społeczność. Przygody młodego licealisty Svena w, mówiąc eufemistycznie, dziwnej szkole były wypełnione absurdem, ale i satyrą na licealną codzienność – subkultury, stereotypowych nauczycieli, odklejonych od rzeczywistości kolegów, pierwsze relacje damsko-męskie i wiele innych. Po debiucie w 2004 roku losy komiksu były dość burzliwe, autor ukrywający się pod pseudonimem PrettyFreak kilkakrotnie porzucał projekt, przekazywał go innemu autorowi, cenzurował, ostatecznie pojawiło się też kilka nieoficjalnych kontynuacji tworzonych przez fanów.

Źródło: joemonster.org

Pablo

Przygody młodego metalowca Pawła „Pabla” Żeromskiego i jego… kozy. Bundz, krwiożerczy i jednocześnie słodki cap towarzyszy właścicielowi i jego przyjaciołom w wielu różnych wydarzeniach, takich jak wizyta Szatana, który okazuje się… nastolatkiem uwielbiającym styl emo i smutne piosenki. Podobnie jak wspomniany wyżej Losux, Pablo (autorstwa Oliko) kreatywnie i jednocześnie bezlitośnie wyśmiewa subkulturowe stereotypy. Na tapecie jest też studenckie życie, bydgoscy rycerze ortalionu i wszechobecne ZŁO, podkreślane na końcu każdego paska. Pojedyncze odcinki wychodzą do dziś, choć mocno nieregularnie – zdarzają się nawet wielomiesięczne przerwy. Archiwum można poczytać na stronie oliko.net.

Bug City

Życie w ogrodzie nie jest łatwe. Grządki codziennie są areną wojen gangów, sąsiedzkich zatargów i nielegalnych transakcji. Przetrwają tylko najsilniejsze owady – takie jak osiłek Biedron, alfons Motyl czy Patyczak, czło…owad od zadań specjalnych. Na samym dole społecznej drabiny jest zaś zapijaczony Pająk czy sprzedająca swój odwłok Osa. Bug City autorstwa Bartosza Szymkiewicza i Macieja Łazowskiego swego czasu było w polskiej Sieci wszędzie i jako jeden z pierwszych komiksów wyszedł z Internetu, czego efektem okazał się w 2007 roku album Bug City – miasto, miłość, morderstwo. Rok później, po zakończeniu projektu (jak sami twórcy przyznali, wypalili się twórczo) duet zajął się komiksem Hell Hotel.

Źródło: motywdrogi.pl

Kokoart

Konrad „Koko” Okoński dziś zajmuje się prowadzeniem komiksu o wiele mówiącym (choć luźno związanym z treścią) tytule Kij w dupie, ale w jego portfolio znajduje się sporo innych produkcji. Kokoart zaczął się w 2004 roku od Wiśni, później autor zajął się jego kontynuacją (zwaną Kokoart 2), a następna seria nosiła tytuł Przypadkowy włóczykij Tom ratuje Ziemię (i pies). Cały projekt został spuentowany hasłem „luz, blues, laski i potwory z mackami”. W międzyczasie pojawiał się jeszcze Kwarcowy Paciorek (który został nagrodzony Złotym Nastem za najlepszy komiks internetowy w 2006 roku). Pełna lista komiksów Koko, w tym krótkich historii rysowanych w ramach akcji 24h Comic, jest dostępna na jego stronie.

Koko prowadził też podcast popkulturowy Schwing (razem z Robertem Sienickim, przed pewien czas współpracował z nimi także Karol „KRL” Kalinowski, Artur Sadłos i Michał Niewiara).

fUC!k

Komiks (wcześniej znany pod tytułem UntitledComics) autorstwa Pawła „Greenka” Golonko zadebiutował w 2004 roku i opowiadał o… figurach geometrycznych. Kwadrat Brian, trójkąt Coof i okrągła Carmen komentują rzeczywistość, zwykle nawiązując do aktualnych (wówczas) wydarzeń politycznych i społecznych. Często dostawało się też największemu wrogowi figur – Microsoftowi. FUC!k ukazywał się trzy razy w tygodniu, więc pozostawił po sobie sporo odcinków.

Źródło: http://www.smiech.net/index.php?jmp=/untitled_comix.php

RotflPG

To chyba moje największe zaskoczenie, bo okazało się, że martwy od wielu lat (ostatnia plansza oryginalnej serii pojawiła się w okolicach 2008 roku) komiks wrócił do żywych. Rysowane przez GrEgera w charakterystycznym „pseudo 3D” stylu paski wyśmiewały fantasy i gry fabularne. Mamy więc mrocznego nekromantę, świętojebliwego paladyna, wojowniczego krasnoluda i przede wszystkim złośliwego Mistrza Gry, który zadba o to, by nie powiodła się kolejna ważna misja. Reaktywację RotflPG można znaleźć na stronie rotflpg.pl

The Movie

Robert „Bele” Sienicki (wspominany już przy okazji podcastu Schwing) komentuje bieżące wydarzenia w branży filmowej. Główni bohaterowie to pracownicy tytułowego magazynu zajmującego się kinematografią. Autor w rysunkowy sposób „recenzuje” najnowsze produkcje i wyśmiewa filmowe schematy.  Dostaje się też  – a może przede wszystkim – krytykom. Komiks był wyjątkowo długowieczny i oficjalnie został zakończony dopiero pod koniec 2015 roku, po niemal dziewięciu latach od internetowego debiutu. Sam Bele dalej aktywnie działa w komiksowym światku, skupiając się jednak raczej na tradycyjnych, a nie cyfrowych planszach – więcej informacji można znaleźć na jego fanpage.

To oczywiście nie wszystkie tytuły, jakie się wtedy ukazywały – warto wspomnieć jeszcze chociażby Ke! Komiks czy społecznościową stronę Polskie Centrum Web Komiksu. W Sieci wciąż znajdują się archiwa wielu innych przedsięwzięć, które trafiły do krainy wiecznej farby.

Współautorką artykułu jest Agnieszka Czoska.

About Adam Kubaszewski

Założyciel portalu arytmia.eu. Lubi mandarynki, heavy metal i polskie kino. Podobno lingwista.

  • Ach, „Losux”, „fUC!K”, „Kokoart”… To były komiksy, dziś się już takich nie robi :P.

  • Bob

    Dekadę temu rysowałem te komiksy http://bobinho.digart.pl/digarty/
    Dobre czasy 😉

  • m77

    Brakuje 1 000 000 miles away, który też miał dobrą fabułę.