„Ostatni w Aleppo” – recenzja filmu

Nagrodzony na festiwalu Millennium Docs Against Gravity film Ostatni w Aleppo opowiada historię Białych Hełmów, którzy w środku piekła syryjskiej wojny domowej, walczą o ocalenie resztek normalności i człowieczeństwa, wyciągając ludzi spod zbombardowanych budynków. Nie mniejszą odwagą musieli wykazać się twórcy tego obrazu – syryjski reżyser Feras Fayyad wraz ze swoją ekipą. Od zbłąkanej kuli czy spadającej bomby śmierć może przecież ponieść każdy, bez względu na płeć czy wiek.

Reżyser opowiada o Mahmoudzie, Khalidzie i Subhim, trzech członkach ochotniczej formacji obrony cywilnej, zwanej Białymi Hełmami. Przed wojną wiedli oni zupełnie normalne życie, do którego pragnęliby jak najszybciej powrócić. Feras Fayyad kreśli nam postaci z krwi i kości, tęskniące i bojące się o los swoich bliskich, które dobrowolnie wyraziły zgodę na walkę ze śmiercią. Niemniej jednak należy docenić brak drażniącego patosu, obrazków superbohaterów z pelerynami, którzy niczego się nie boją. Namiastkę strachu mogą poczuć również widzowie, którym reżyser nie szczędzi drastycznych zdjęć. Mimo że czasami Białym Hełmom udaje się wyciągnąć żywych ludzi spod gruzu, zazwyczaj naloty zbierają swoje żniwo, czego rezultatem są ujęcia ludzkich ciał czy oderwanych kończyn. Twórca nie chce łagodzić zastanej rzeczywistości, ale unika też fascynacji i ekscytacji spowodowanej cierpieniem. Znakomita większość scen tego dzieła jest czystą rejestracją sytuacji w syryjskim mieście, chociaż gdzieniegdzie pojawiają się elementy artyzmu, jak choćby scena z akwarium pełnym rybek.

Obraz, dzięki skutecznemu unikaniu kontekstów politycznych konfliktu w Syrii, zyskuje na uniwersalności i odgradza się od potencjalnej krytyki za wspieranie którejś ze stron. W zamian za to uzyskujemy opowieść o szlachetności, poświęceniu i dokonywaniu trudnych wyborów. Bohaterowie, podejmując się swojej misji ratowania ludzi, narażają się na śmierć, a członków swoich rodzin na utratę ojca czy męża. Wybór między społecznością miasta, a własnym szczęściem jest dla każdego członka Białych Hełmów skomplikowanym dylematem moralnym. Bohaterowie są na tyle przywiązani emocjonalnie do miasta, że wykluczają możliwość wyjazdu w inny region kraju czy zagranicę. Mimo wszystko, w piekle wojny tlą się opary banalnej codzienności, pojawiają się sceny rodzinne, ujęcia z placu zabaw, śmiejące się dzieci. Jednakże są to chwile krótkotrwałe, a zarówno bohaterowie, jak i widzowie są świadomi, że w każdej chwili może rozpocząć się kolejne bombardowanie. Życie mieszkańców Aleppo jest pełne niepokoju i nieustannego strachu. Doznania te potęguje decyzja reżysera, który nie pokazuje broni ani pojazdów bojowych (wyjątkiem jest jedna scena ze znacznie oddalonymi od obiektywu samolotami wojskowymi), co doprowadza do tego, że wróg staje się anonimowy, a jego ataków nie da się ujarzmić.

Ostatni w Aleppo to film, który stara się przybliżyć widza do pokazywanych wydarzeń i dać mu do zrozumienia, że tak naprawdę Aleppo jest o wiele bliżej nas, niż sądzimy. Wkroczenie w prywatne życie tych ludzi przeszkadza nam w traktowaniu ich jako Innych, a samego konfliktu jako wojny w dalekim, zapomnianym kraju.

Ostatni w Aleppo (2017)

Ostatni w AleppoTytuł oryginalny: Last Men in Aleppo
Scenariusz:
Feras Fayyad
Reżyseria: Feras Fayyad

Wojciech Czepulonis
Wojciech Czepulonis
Z wykształcenia romanista, na pytanie "powiedz coś po francusku" zwykle przytacza prawdziwe słowa. Miłośnik gotowania (i jedzenia), roweru i nietuzinkowych podróży. Uzależniony od zdobywania wiedzy.

Patronujemy

Copernicon 2022 - plakat festiwalu

REKLAMA

Zobacz też: