„Wnyki” Michała Śmielaka – recenzja książki

Michał Śmielak zdobył moje serce Znachorem. Na Wnyki czekałam z niecierpliwością i nie zawiodłam się. Przyznam, że po Znachorze oczekiwałam efektu „wow” i postawiłam autorowi wysoko poprzeczkę.

Historia opowiedziana we Wnykach trzyma klimat poprzedniej powieści. Jest nieco mroczna, zawiła, do bólu szczera i odkrywa życie tamtejszej społeczności. Po pierwsze – hermetyczne środowisko mieszkańców pilnujących swoich tajemnic, z dużą podejrzliwością przyjmujących przyjezdnych. Po drugie – motywy klerykalne i otwarte omawianie problemów współczesnego Kościoła, w tym skandalicznych zachowań księży, ich bezkarności i „niewiedzy” ich przełożonych. Po trzecie – zagadka, poszukiwanie, rozwikłanie zagadki z dreszczykiem – mrocznym, tajemniczym wątkiem, wręcz nieco mistycznym.

Na początku warto podkreślić, że Śmielak nie boi się mówić o trudnych, palących kwestiach, które niestety bardzo często są tematem tabu, co widać w opisach Kościoła – księży, księży proboszczów, biskupów, przełożonych – całej instytucji. Grzechy, przewinienia i krzywdy, które odciskają wielkie piętno na skrzywdzonych osobach, zamiatane są pod dywan. Winni księża odsyłani są do mniejszych parafii, aby przemyśleli swoje poczynania i żałowali za grzechy. Mimo że jest to temat bardzo kontrowersyjny, to Śmielak pokazuje go obiektywnie, ale w taki sposób, że nie ma wątpliwości, iż jest to zachowanie karygodne. Ukazuje też, jakim szacunkiem cieszą się księża we współczesnym świecie, w szczególności w małych miejscowościach.

Z wątkiem tym wiąże się również sam motyw kryminalny. Ślad po jednym z księży, wysłanym na modlitwę i odkupienie do Wnyków, urywa się nagle – ksiądz przepada bez wieści. Ucieka od pokuty czy został na nim wymierzony samosąd? I tu pojawia się były student seminarium kapłańskiego, obecny policjant, który próbuje wniknąć do społeczności Wnyków, poznać ich historię i dzieje parafii. Na pozór przyjazne osoby celowo go zwodzą, podkładając fałszywe tropy. A może w rzeczywistości sami nie wiedzą, co stało się z zaginionym, a rozwiązywanie zagadki to dla nich rozrywka w jakże monotonnym wiejskim świecie?

Nie chcę zdradzać szczegółów, jednak warto tu trochę opowiedzieć o motywie mistycznym, tajemniczym, mrocznym. Przez całą powieść czuć nutę czegoś złowrogiego, co osiągnie w pewnym momencie historii swoje apogeum. Mistyczna jest cała społeczność Wnyków, choć wydawałoby się, że jest nudna, przewidywalna i standardowa, jak to bywa na wsiach. Jeden sklep jako centralne miejsce wydarzeń i spotkań, poza kościołem oczywiście. Pod sklepem wiadoma grupa obywateli, czekająca na złotóweczkę. Starsze gospodynie z wieloletnimi tradycjami. Kult kościoła. Młodzi bez większych perspektyw. Czytając historię, zastanawiałam się, po co autor opisuje niektóre szczegóły, historie, tworzy wątki, które na pozór nie wydawały się ważne. Jednak im bliżej zakończenia, tym wszystko lepiej układało się w logiczną całość, wskakiwało na poszczególne półki.

Wnyki Michała Śmielaka jako doskonała kontynuacja debiutu

Jako podsumowanie napiszę tylko, że nic, co dzieje się we Wnykach nie jest przypadkowe – każdy szczegół, na pozór nieistotny, ma znaczenie i tworzy całość, która jest mroczna, zagadkowa i jak przystało na Śmielaka – mistyczna. Oby nowa powieść – Inkwizytor (kontynuacja Znachora) – była równie „piekielna”.

Wnyki (2021)

Wnyki - Michał ŚmielakAutor: Michał Śmielak
Wydawnictwo: Initium
Liczba stron: 464